Czy warto iść na studia? Podsumowanie na zakończenie mojego licencjatu.




Choć nadal wierzymy, że studia dadzą nam przepustkę do lepszej pracy, tak naprawdę większość kończy na słabo płatnych posadach. Poszukuje się więc „opłacalnych kierunków” nawet, jeśli nie współgrają z naszymi zainteresowaniami. Jak wybrać, żeby nie żałować?

Często widzę w internecie pytania o to, po którym kierunku łatwo znaleźć pracę. Odpowiedź brzmi: po żadnym. Ale i po każdym. Jako pokolenie Y, Z mierzymy się z tym, że oczekujemy natychmiastowych efektów. Nie wyznaczamy sobie kroków, które mają nas zaprowadzić do celu. Zakładamy więc, że studia są przepustką.

Nawet po medycynie czy prawie, nie będziesz miał gwarancji, że szybko znajdziesz pracę. Wszystko zależy trochę od szczęścia, ale przede wszystkim od twojej zaradności. Mogłabym narzekać, że po studiach pracuję jako kelnerka. Zamiast tego wyznaczyłam sobie jasne cele, ale przede wszystkim – kroki, które mam nadzieję mnie do nich zaprowadzą. Nie zazdroszczę blogerom i blogerkom, tylko tworzę własne treści. Nie wzdycham do dobrze opłacanych posad w zakresie moich zainteresowań, tylko myślę o tym, JAK na nich pracować.

Chwile słabości

Oczywiście, czasem jest mi ciężko. Jednak staram się wtedy nie wątpić. Bo po co? Zamiast tego każdą wolną chwilę spędzam nad rozwojem bloga i na tym, co kocham, czyli pisaniu. Nie ma sensu udręczać się tym, że w ciągu dnia masz wolne tylko 40 minut. Ten czas możesz poświęcić na stawianie kroków do celu

studia

„Jedna kartka dziennie”

Kiedyś podczas rozmowy mój przyjaciel opowiedział mi anegdotkę. Zapytano Stephena Kinga, jak to się dzieje, że pisze jedną książkę rocznie. Odparł on, że pisze jedną stronę dziennie. Jedną stronę! Widzisz, nie musisz od razu zdobyć szczytu góry. Wszystko po kolei. Jednej rzecz jednak musisz się wyzbyć – oczekiwania. Na lepsze jutro, na to, że „się stanie”, że nagle będziesz bogaty, a twoje życie jakby weselsze. Zacznij pracować z tym, co masz. Posuwaj się małymi krokami, ale idź do przodu! Nie czekaj, bo nic się nie wydarzy!

Czy studia są więc potrzebne?

Skoro chodzi głównie o naszą zaradność i upartość, to po co studiować? Dla siebie! Nie idź na jakiś kierunek, bo Zosia też na niego poszła. Nie wybieraj na siłę. Może zrób sobie rok przerwy po maturze? Właśnie skończyłam licencjat, a zanim wybiorę magisterkę (jeśli w ogóle), chcę poświęcić przynajmniej rok na aktywny rozwój swoich zainteresowań. Nie boję się „straconego” czasu. Musisz sobie uświadomić, że studia to nie obowiązek. Jednak osobiście uważam, że warto na nie pójść, szczególnie na coś, co bardzo cię interesuje.

odpoczynek po wydrukowaniu mnóstwa kartek i złożeniu licencjatu

Wrażenia po trzech latach

Ja wybrałam kulturoznawstwo i uważam, że każdy powinien zaliczyć takie studia! Niesamowicie się rozwinęłam, mam zupełnie inne spojrzenie na społeczeństwo i świat. Wyzbyłam się wielu stereotypów, poznałam mnóstwo poglądów ciekawych ludzi. Mogłam zetknąć się z niesamowitymi wykładowcami, których ogrom wiedzy nadal mnie zachwyca. Dojrzałam i stałam się bardziej samodzielna. Zaczęłam częściej chodzić do kina i teatru. Umiem nazwać zjawiska w kulturze, które nas wszystkich otaczają. Lepiej rozumiem ludzi, bo kulturoznawstwo to również socjologia i trochę psychologii. Poznałam klasykę kina, teatru i literatury. Moje poglądy się rozwinęły. Przede wszystkim został rozbudzony mój apetyt na naukę. Godziny spędzone w bibliotece były wspaniałe! Poza tym poznałam mnóstwo ludzi i zawarłam nowe przyjaźnie.

Jednak nie odebrałabym całych studiów tak pozytywnie, gdyby rozmijały się one z moimi zainteresowaniami. Dzięki temu z chęcią podchodziłam do wielu zagadnień. Oczywiście, trafiali się niezorganizowani wykładowcy czy nudniejsze wykłady. Jednak mimo wszystko, została mi przekazana ogromna wiedza, dzięki której jestem zupełnie innym człowiekiem. Czuję, że to dzięki studiom stałam się bardziej ogarnięta i świadoma, a przez to lepiej realizuję się w życiu.

Cieszę, że to jednak koniec

Choć studiowanie to niesamowity okres i jeden z najlepszych w moim życiu do tej pory, cieszę, że to już koniec. Nie bez powodu robię przerwę przed ewentualnym rozpoczęciem magisterki. Mam wiele zainteresowań i chcę skupić się tylko na nich. Kiedy pracujesz i studiujesz jednocześnie, gonisz między terminami. Szczególnie, jeśli piszesz licencjat i musisz poświęcić na to bardzo wiele czasu. Ostatnio bardzo się już frustrowałam, że mam tyle pomysłów na posty, że tyle książek czeka w kolejce, a w kinie nie byłam prawie dwa miesiące. Mam swoje priorytety i ważne jest dla mnie życie, w którym mogę rozwijać swoje zainteresowania. Kiedy musiałam oddawać się pracy licencjackiej coraz bardziej (łącznie z lataniem z papierami), oddalałam się od tego, co stanowi trzon mej samej. Dlatego na razie chcę spokoju i robienia w wolnym czasie tylko tego, na co mam ochotę.

studia

teraz wolę skupić się tylko na tym, co bardzo lubię – codziennie przyjemności, podróże…

Perspektywy na przyszłość

Wiele osób nie wie, że po kulturoznawstwie można robić bardzo dużo rzeczy. Praca w muzeum, kinie, teatrze czy innym instytucie kultury, to tylko zalążek. Można prowadzić zajęcia czy po prostu zorganizować własne wydarzenie. Bycie dziennikarzem, krytykiem itp. to również zajęcie dla kulturoznawcy. Ten kierunek jest na tyle wszechstronny, że można się podczepić pod szeroki wachlarz rzeczy.

A co po innych kierunkach? Bardzo lubię to, co powtarza Joanna Glogaza ze styledigger.com, że najciekawsze rzeczy dzieją się na styku różnych dziedzin. Jesteś fizykiem? Stwórz instagram ze zdjęciami interesujących zjawisk. Skończyłeś logopedię? Nauczaj poprawnego mówienia na youtubie. Możliwości jest wiele, wszystko zależy od twojej pomysłowości. Kiedyś miałam kolegę, który nie potrafił wykorzystać ukończenia technikum informatycznego. Wiele umiał, ale nie robił z tego żadnego pożytku, tracąc czas na bezcelowych czynnościach.

Moje plany na przyszłość? Robić to, co kocham.


Wiecie już, jaki kierunek wybrać?

Mogą ci się również spodobać: