Dlaczego Oscary 2018 oburzyły mnie tak bardzo




Nie lubię się nakręcać, a robię to zbyt często. Tym razem jednak Oscary nie były dla mnie aż tak inspirującą galą. Zawsze wnosiły do mojego życia mnóstwo inspiracji i motywacji. Teraz robią to, ale w przykrym znaczeniu.

To były pierwsze Oscary po wybuchu wielkiego skandalu w Hollywood, ale i na całym świecie. Oczekiwania były ogromne. Już same Złote Globy były bardzo jednoznaczne – solidaryzujemy się i walczymy z tym, co się dzieje. Wszyscy byli ubrani na czarno, a gala odbiła się bardzo głośnym echem. Organizatorzy Oscarów, ale i większość gości postanowiła milczeć.

Ogłoszone nominacje dawały nadzieje. Greta Gerwig była piątą kobietą w historii nominowaną za reżyserię. Pojawiły się też kobiety w innych kategoriach tzw. technicznych. Zaś większość filmów reprezentowała świeżość, autorskość, ale i też rozbudowane wątki kobiece (zdecydowanie zabrakło tutaj nominacji dla „I, Tonya” jako najlepszego obrazu).

Greta Gerwig

Nadal jednak dominowali mężczyźni. Nierówność w Hollywood po raz kolejny ukazała się bardzo boleśnie. Dlatego też nagrody nie podzieliły się równo. Przy mikrofonach głównie stawali mężczyźni, mówiąc przede wszystkim o problemach imigrantów. Tak, to bardzo ważny temat. Szkoda tylko, że dominował. W zeszłym roku było więcej inspirujących przemówień.

Gala raziła wręcz przemilczeniem. Był blok poświęcony metoo i akcji timesup –  Mira Sorvino, Ashley Judd i Salma Hayek zapowiedziały we łzach krótki filmik dotyczący nie tylko sprawy nierówności kobiet i mężczyzn, ale też dyskryminacji ze względu na kolor skóry. Dlaczego to nie było dla mnie wystarczające?

Salma Hayek

Odniosłam wrażenie, że organizatorzy odhaczyli tę tak ważną kwestię dotyczącą kobiet i usiedli z zadowoleniem. Ten temat powinien na gali dominować, wylewać się z każdego miejsca. Jest to kwestia paląca i na ustach całego świata. Nic nigdy nie będzie okej, jeśli nie będziemy mieli równości płciowej. Każdy (podkreślam każdy) problem na świecie wynika z tego, że nasza rzeczywistość praktycznie w każdym zakątku kuli ziemskiej jest zbudowana na patriarchacie. Jak Oscary mogą być fair, jeśli kobiety nie dostają pieniędzy na swoje filmy (dobrze napisała o tym Zwierz Popkulturalny)?

Jennifer Lawrence

Wśród gości na gali również również zabrakło tej rewolucyjnej fali, która przelewa się obecnie przez kulturę i społeczeństwo. Jedynymi bohaterkami były Emma Stone i Francis McDormand. Pierwsza, zapowiadając nominowanych za najlepszą reżyserię powiedziała „Oto 4 mężczyzn i Greta Gerwig, który stworzyli przepiękne filmy”. Jej komentarz uderzał prosto w nierówność płciową. Nominacje w tej kategorii dla kobiet są ekstremalnie rzadkie, wręcz niemożliwe. McDormand z kolei, cała podekscytowana, poprosiła wszystkie kobiety z branży o powstanie. Tym samym je doceniła, ale zabieg ten sprawił również, że można było dosłownie zobaczyć, jak mało kobiet ma szansę przebić się i pracować w tej bardziej znanej stronie przemysłu filmowego.

Emma Stone

Oprócz tego, że gala była bez fajerwerków, nadal dominowało na niej męskie spojrzenie. Większość nagradzanych to mężczyźni, brak inspirujących przemówień, przemilczenie kwestii kobiet, a także Jimmy Kimmel ponownie jako prowadzący. W zeszłym roku bardzo dużo żartował. Teraz wydawał się przysypiać. Zresztą, w zaistniałych okolicznościach może warto byłoby dać możliwość prowadzenia kobiecie, bo tutaj również nierówność kole w oczy. Prawie wszyscy prowadzący w 90-letniej historii Oscarów byli mężczyznami.

Gal Gadot vel. Wonder Woman

Oburzyłam się przede wszystkim dlatego, że Oscary mają dużą moc polityczną, społeczną i kulturową. To była szansa na to, by postawić ogromną kropkę na i, tym samym dając ostateczne zielone światło do walki o prawa kobiet. Unosimy się teraz na niesamowicie wysokiej fali feminizmu i nie możemy zatracać tak wielkich szans na zmiany. Nie chcę, by Oscary przypadkiem wygasiły ten entuzjazm. Wiem, że tak się nie stanie, bo chęć zmian weszła bardzo głęboko. Ale boli to, że Oscary, które są tubą na świat, sprawiają wrażenie, jakby specjalnie milczały, zamiast określić się jasno i stanowczo.

Margot Robbie

Dlatego w tym roku gala zainspirowała mnie, ale do tego, żeby więcej walczyć o prawa kobiet, bo jest jeszcze dużo do zrobienia, skoro na tak ważnej ceremonii brakuje wyraźnego głosu. Podziękować mogę Emmie Stone, Francis, ale również Grecie Gerwig. Choć nie dostała statuetki jej nominacja, ale również sposób, w jaki tworzy – nie wielkie, hollywoodzkie produkcje, tylko łapie za kamerę i kręci – dały mi motywację do tego, by tworzyć i doskonalić się w tym, co lubię. Czasem mam z tym problem, dlatego to dla mnie ważna inspiracja.

Oglądaliście galę na żywo czy czekacie na powtórkę? Dumnie wstałam w nocy, ale zastanawiam się, kiedy ktoś od organizatorów wpadnie na pomysł „Hej, a może by udostępnić transmisję wszystkim na całym świecie? Zarobilibyśmy na tym, a ludzie by mieli porządny dostęp do Oscarów i każdy byłby zadowolony”. Z tym, jak również z prawami kobiet, jeszcze trzeba poczekać.

 

Mogą ci się również spodobać: