Czy Oprah Winfrey powinna zostać prezydentką?




W mediach rozgorzała dyskusja po płomiennej przemowie Oprah Winfrey z ostatnich Złotych Globów. Przekonała wszystkich tak bardzo, że hasło „Oprah na prezydentkę” jest na ustach całego świata. Brzmi trochę abstrakcyjnie i jednocześnie interesująco. Może to nie jest wcale taki zły pomysł.

Czujecie czasem ten dystans pomiędzy światem obywateli a polityków? Wymieniają się stanowiskami, ale jakby nie było za tym większej idei. Być może pomysł, by prezydentką była osoba zrodzona z nas, obywateli, jest dobry.

Polityka to nie zabawa, ale jak powiedział Ezra Miller, którego bardzo lubię, „Patriarchat jest powodem wszystkich problemów świata”. Oprah mogłaby dać nam prawdziwą wolność, przebudzenie na całym świecie.

Okej, nadal są zagrożenie wojenne, ale tak jak mówiła Oprah w swoim przemówieniu „(…) na horyzoncie jest nowy dzień”. Za tym horyzontem kryje się zupełnie inny świat niż ten, który znamy. Zupełnie inna struktura społeczna. Struktura, w której faceci nie wypowiadają wojen, żeby udowodnić, kto ma większego. Struktura solidarności, siostrzeństwa, w której przemoc jest, ale w o wiele mniejszym stopniu.

Polityka jest kojarzona z agresją, bo taką ją stworzyli mężczyźni (wyjątek potwierdzający regułę: Robert Biedroń). Spójrzcie na całą historię ludzkości, zawsze tak było. Ale polityka może być też asertywna, skupiona na zupełnie innych celach jak odzyskanie sprawczości politycznej przez kobiety, czyli ponad 50% społeczeństwa!

Celem państwa powinno być zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, a nie wywoływanie wojen. Powinno być sprawienie, że żadna z grup nie jest uwięziona w strukturach, które odpowiadają za zło tego świata.

Oprah ma coś, czego nie ma większość polityków – potrafi słuchać ludzi. Czy nie marzy się nam właśnie taki przywódca, który nas wysłucha, a nie będzie tylko myślał o pieniądzach i władzy samej w sobie? A Stany Zjednoczone wyznaczają trendy w polityce całemu światu.

 

„I siła kobiet to jedyna siła,

która jest w stanie zatrzymać tę falę nienawiści”.

 

Brakuje nam mądrych przywódców. W czasach, kiedy odrodził się nacjonalizm, powinniśmy działać szybko. I siła kobiet to jedyna siła, która jest w stanie zatrzymać te falę nienawiści. Niczym Leeloo w „Piątym Elemencie”.

Dorastacie i myślicie, że świat jest straszny, ale to mężczyźni go takim stworzyli. Oczywiście, kobiety też dopuszczają się przemocy i nie wszyscy mężczyźni to nieczuli bandyci. Ale spójrzcie: gwałty, wojny – tam prawie wszędzie są tylko mężczyźni. Kto wymachuje bronią, kto obejmuje większość stanowisk politycznych? Cały świat jest męską narracją i to tą najbrutalniejszą wersją.

Dlatego czas na herstory.

Można zarzucić, że Oprah nie jest polityczką. Czy Donald Trump jest politykiem? Jest celebrytą, za którym stoją rasistowskie i nacjonalistyczne idee. Za Oprah stoi wiara w nosze lepsze jutro, w którym wszyscy jesteśmy równi.

Przyzwyczailiśmy się do polityki, jaką znamy, ale ona ewoluowała. Nie zawsze był trójpodział władzy, nie zawsze była demokracja. Teraz stoimy w miejscu, bo choć systemy te mają szlachetne założenie, to w praktyce są narzędziem w rękach tych, którym na dobru nie zależy. Co więcej, często nie widzą problemów, o których coraz głośniej mówią kobiety.

Oprah paradoksalnie ma większe szanse na zostanie prezydentką, niż Hillary Clinton. Właśnie dlatego, że polityczką nie jest. Jakie polityczne brudy można by wobec Oprah wyciągnąć? Co można by więcej powiedzieć o kobiecie, której bolesną biografię znają wszyscy? Oprah to symbol, być może na tyle doskonały, by stanąć na czele państwa. I zainspirować kobiety na całym świecie.

Tematyka nieco wywołująca emocje, ale chciałam się jej podjąć. Sądzicie, że Oprah Winfrey mogłaby być dobrą prezydentką? Czekam na wasze wypowiedzi. Dzięki, pa!

Mogą ci się również spodobać: