Jeszcze tylko jedna książka i studia. Pułapka doskonalenia się




Jakiś czas temu czytałam książkę Elisabeth Gilbert „Wielka magia” i bardzo dotknął mnie jeden fragment. Autorka stwierdziła, że dzisiejsi ludzie czytają mnóstwo podręczników, kończą różne studia i kursy, a wszystko po to, żeby ZACZĄĆ się czymś zajmować. W przeciwieństwie do poprzednich pokoleń, nie rozpracowują piosenki ze słuchu, robiąc to na starzej gitarze. Nie chwytają za ołówek w każdej możliwej chwili, tylko myślą o studiach na ASP, które PRZYGOTUJĄ ich do malowania. Przykłady są moje, ale Gilbert zwróciła moją uwagę na coś, w co sama wpadłam.

Dwa fakultety, a nawet trzy

Możliwe, że wszystko wzięło się stąd, że obecnie wymaga się od nas ukończenia studiów. Nie mieć studiów, to jakby nie istnieć. Przynajmniej w oczach wielu pracodawców, ale i znajomych. Z drugiej strony skończenie studiów nie jest aż tak skomplikowane. Nie o to jednak chodzi.

Wiele razy czytałam o tym, że jesteśmy pokoleniem poradników. Na wszystko próbujemy znaleźć lekarstwo – dosłownie i w przenośni. Zamiast samemu podjąć działanie, szukamy magicznej tabletki. Tak samo, jeśli chodzi o nasze pasje czy edukację.

Parę dni temu obejrzałam wykład na Ted Talks o pokoleniu millenialsów, których posądza się o lenistwo i oczekiwanie szybkich efektów. Mówczyni bardzo trafnie stwierdziła, że to nie jest do końca wina tych ludzi. Tak nam wmówiono, że za piątki na końcu roku i dobrze zdaną maturę będziemy ustawieni do końca życia. Potem przychodzi zderzenie z nieprzyjaznym rynkiem pracy. Uważam, że takie coś może odebrać motywację. Sama wiem, jak wiele frustracji powodowała u mnie niemożność znalezienia dobrej pracy.

studia

Nie, nie trzeba mieć macbooka, żeby prowadzić bloga…

Czy czytanie książek jest złe?

Odkąd przeczytałam „Wielką magię”, przestałam zachłannie szukać poradników, choć nadal lubię je czytać. Ostatnio staram się przerzucać na więcej powieści, bo już zapomniałam, jak pisze się książki. Nie chcę jednak zostać źle zrozumiana. Dzisiaj spędziłam jakieś 1,5 godziny na przeglądaniu w bibliotece książek o designie. Gdzieś tam po głowie chodzi mi studiowanie grafiki na ASP. Zapytałam jednak siebie, czy przypadkiem znowu nie wpadłam w pułapkę.

Studia na ASP byłyby super, ale dobrze, że zaplanowałam rozwijanie swoich umiejętności graficznych i rysunkowych na ten rok. Nie oczekuję, że dostanę się na te studia. Bardziej robię to dla siebie, żeby się sprawdzić, żeby pójść do przodu. Jednak zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle potrzebuję dostać się na grafikę.

Jest wielu artystów, którzy nie skończyli żadnej tego typu szkoły. Po prostu szlifowali swoje umiejętności i mieli dobry pomysł. Chcę robić podobnie. A zamiast na garfikę, może wybiorę filmoznawstwo? O filmach mogłabym rozmawiać cały dzień. Boję się, że idąc na ASP rozmieniłabym się na drobne (bo studiowanie grafiki to nie tylko ta projektowa, która interesuje mnie najbardziej). Wiem, że wiele umiejętności mogę nauczyć się sama. Zobaczymy, co będę myślała po roku obcowania z grafiką.

studia

…dam sobie radę również bez canona. Choć jest taki kuszący… ach 😛

Wracając do pytania. Książki są super, ale zamiast wracać do biblioteki i czytać cały czas o designie, chcę go również tworzyć. Dotąd często robiłam inaczej i widziałam to też u innych. Można przeczytać wszystkie poradniki świata, ale jeśli nie weźmiemy się do roboty, to nic z tego nie będzie, a marzenia nadal będą marzeniami.

Nie ma tabletki na „zrobienie”. Musimy po prostu wziąć sprawy w swoje ręce. Cieszę się, że po tak długiej drodze (10 lat) doszłam w końcu jakiś czas temu do tego wniosku. A raczej wyrwałam się z tego, co wmawiają nam naokoło. Trzeba czasem nawet kilka lat pracować na swój sukces. Nie nauczę się malować, oglądając cały czas tutoriale. Ale mogę wziąć szkicownik codziennie i rysować. I nie potrzebuję do tego ekstra super szkicownika. Mam dwa i tyle mi na razie starczy. Staram się nie dawać wciągnąć w myślenie „Jak tylko będę miała ten nowy aparat, to nauczę się robić lepsze zdjęcia”. Nie nauczę się. Muszę próbować już teraz na sprzęcie, jaki aktualnie posiadam.


Jestem ciekawa waszych doświadczeń. Z moich obserwacji wynika, że tylko nieliczni się realizują, a reszta ma problem z podjęciem działań. Do następnego!

Mogą ci się również spodobać: