Jak planować? Poradnik w 5 krokach




Dużo można pisać o tym, że dobry plan jest podstawą wykonania tego, co chcemy zrobić. Jednak organizacja to coś, czego trzeba się nauczyć. Konsekwencja w działaniu i plusy płynące z ułożonego dnia przyspieszają ten proces. Jak planować, żeby znowu nie skończyć na przeglądaniu facebooka?

Lubię organizację. Mimo to większość życia spędziłam przyklejona do komputera czy telewizora. Wstawałam w wolne dni o 12 i nie zajmowałam się niczym konkretnym. Teraz jest 8.34 i piszę post, a zdążyłam już poczytać książkę i poćwiczyć. Swój czas staram się wypełniać tylko priorytetowymi DLA MNIE sprawami. Chodź zobaczyć, jak to robię.

1. Zacznij o tym myśleć

Po pierwsze powiedz sobie „stop”, kiedy znowu ugrzęźniesz w internecie. Powiedz sobie „stop”, kiedy nie wiesz, co robić i w sumie to nie znasz swojego celu w życiu. W końcu powiedz „stop”, kiedy rozmyślasz o tej pasji, którą masz, ale w sumie nie zrobiłeś nic w tym kierunku przez ostatnie 7 lat. Wyloguj się z facebooka i przeczytaj ten artykuł do końca. Jeśli trzeba, kilka razy (ja nigdy nie zapamiętuję wszystkich porad).

2. Wyznacz priorytety

To, co musisz zrobić przede wszystkim, to wyznaczyć priorytety. Jeśli twoim marzeniem jest bycie profesjonalnym fotografem, musi się to znajdować na twojej liście i to w czołówce. Nie daj się nabrać „studiom, po których jest praca” czy „za szóstki w szkole będziesz miał dobry zawód”. To jest ci wtłaczane przez pierwsze 19 lat życia. Nie potrzebujesz dodatkowych szkoleń i kursów, by zacząć coś robić. Ucz się na własną rękę. Wyznacz swoją listę priorytetów. Jak? Weź kartkę i zapełnij ją tylko i wyłącznie (!) tym, co chcesz robić z pełnym zaangażowaniem. To nie jest lista obowiązków. Wielu z nas (w tym ja) ma pracę, do której musi chodzić. Lista priorytetów to spis rzeczy, którym chcesz poświęcić swój wolny czas. Nawet wolne chwile w pracy (ja noszę ze sobą zeszyt, w którym zapisuję swoje pomysły lub fragmenty powieści). Na mojej liście jest również odpoczynek i aktywność fizyczna. Nie wpadaj w ciąg robienia rzeczy. Zostaw też czas na relaks.

Moim priorytetem są udane poranki z książką

3. Sztuka odpuszczania

Zanim jednak zapiszesz całą kartkę rzeczami w stylu „skoczyć ze spadochronu” czy „pojechać na taką samą wycieczkę do Chorwacji, co Zosia” rozważ dwie kwestie. Po pierwsze, co jest ważne DLA CIEBIE. Po drugie, co jesteś w stanie zrobić w ciągu dnia. W przypadku pierwszej kwestii, musisz rozpoznać swoją motywację. Kiedyś kochałam Nowy Jork, bo kochają go wszyscy. Teraz zakochałam się ponownie dojrzałą i świadomą miłością. W NYC interesuje mnie przede wszystkim społeczeństwo, wolność tworzenia i Museum of Modern Art. To tak w skrócie, ale przynajmniej wiem, dlaczego chcę tam pojechać i że nie jest to marzenie zapożyczone od kogoś innego. Łatwo kopiować, nawet nieświadomie. Przy tworzeniu listy wpisz tylko to, co drzemie ci w sercu.

Jeśli chodzi zaś o drugą kwestię, musisz nauczyć myśleć się inaczej, niż wszyscy. W dzisiejszych czasach wielu z nas dotyka tzw. FoMO, czyli Fear of Missing Out. Boimy się, że nie wchodząc na facebooka ominą nas jakieś wydarzenia czy wiadomości. Zapełniamy nasze kalendarze po brzegi, żeby zobaczyć i zrobić wszystko. Trudno ci odmówić czy zrezygnować z jakiejś aktywności, bo mały głosik w tobie podpowiada ci, że mógłbyś coś stracić. Musisz nauczyć się sztuki odpuszczania.

Boimy się ominięcia wydarzeń, ale czy widzimy to, co dzieje się wokół nas? Ogródek pod moim oknem

Jeśli chcesz po pracy chodzić na basen i spędzić czas na pisaniu, to nie uda ci się jeszcze pójść na spacer i do kina. Możesz zmieścić w danym miejscu dnia kilka rzeczy, ale musisz również policzyć, ile dana czynność  zajmie ci czasu. Może nie chodź na basen 3 razy w tygodniu, tylko 2, a dodatkowy wieczór spędź na wymarzonej nauce włoskiego lub domowym spa.

4. Wyznacz czas na realizację

Jeśli już stworzyłeś listę priorytetów, nie odkładaj jej do szuflady! Trzymaj w widocznym miejscu, najlepiej z dopisanymi dniami tygodnia i godziną, kiedy zajmiesz się danym zadaniem. Wyznaczenie czasu jest kluczowym elementem realizacji. Nałóż listę priorytetów na listę swoich obowiązków. To może być trudne, ale wyjaśnię ci, jak ja to robię.

Wyznaczyłam czas na piknik, zwołałam znajomych… i było super

Rano jestem najbardziej produktywna, dlatego często wstaję o 6-7 (czasem i po 5. Brzmi jak herezja, ale o tej porze świat jest naprawdę piękny. Sam sprawdź!) i jeszcze przed pracą piszę post. Starać się też łatać dziury, czyli po prostu zazębiać różne aktywności. Ten post powstał po części podczas porannej przejażdżki kolejką miejską. Wiedziałam, że nie znajdę kiedy indziej czasu, dlatego wzięłam zeszyt ze sobą i pisałam! Bez wymówek. Czytaj w tramwaju itp. Wykorzystuj każdą możliwą chwilę, jeśli możesz w trakcie niej coś zrobić.

Tak więc zamiast przesiadywać do nocy i oglądać memy, pójdź spać o 22-22.30 i wstań rano. Zrób tak kilka razy, niech organizm się przyzwyczai. Zawsze mam pewność, że jeśli pójdę wcześniej spać, obudzę się rano bez budzika. To bardzo umila życie.

5. Miejsce na spontaniczność

Choć organizacja jest ważna, lubię mieć miejsce na spontaniczność. Jednak nawet, gdy wymyślam plan dnia na poczekaniu, zawsze jest to jakiś plan. Zazwyczaj umiem trzymać się wyznaczonego czasu i często nie muszę zapisywać już każdego punktu dnia. Na przykład ostatnio musiałam pojawić się rano w jednym miejscu, a potem cały dzień był dla mnie. Chciałam usilnie zrobić coś bardzo produktywnego, a potem stwierdziłam, że po prostu potrzebuję odpoczynku i czasu dla siebie (właśniew punkcie drugim pisałam o czasie na relaks. To również musimy wpisać w rozkład dnia!). Tęskniłam za filmami, więc postanowiłam na tym się skupić. Kupiłam sobie jedzonko na wynos, wróciłam do domu i obejrzałam film. Potem (bo nauczyłam się już słuchać siebie i swoich potrzeb) stwierdziłam, że chcę wyjść na dwór. Oddałam przy okazji książkę do biblioteki i pojechałam sprawdzić filmowe okazje w sklepie, który rzadko odwiedzam, bo jest nieco dalej. Kupiłam kilka filmów (fundusz oszczędnościowy zapłakał, ale filmy są moim priorytetem, dlatego czułam się szczęśliwa), a w drodze powrotnej zaszłam do kawiarni, gdzie przy ciastku czytałam sobie książkę. Wróciłam do domu i znowu obejrzałam film, a na koniec dnia wymyśliłam już, czym teraz powinnam zająć się w życiu (bo tego dnia o poranku jeden z planów legł w gruzach. Zamiast się poddawać, dumałam nad tym, co dalej!). Bardzo przyjemny dzień. Nie planowałam go wcześniej, tylko słuchałam swojego wnętrza i spoglądając na zegarek, ułożyłam sobie plan w głowie. Najpierw na pierwszą połowę dnia, potem na drugą, kiedy już wiedziałam, co chcę dalej robić. Tak wyglądała ostatnio u mnie spontaniczność.

Moja miłość do filmów

Mam nadzieję, że ten skondensowany poradnik umili ci życie. Nie gań siebie za porażki. Jeszcze nie raz skończysz na bezwiednym przeglądaniu internetu czy rozmemłaniu. Zamiast się dołować, wyciągnij wnioski. Czy to uczucie jest przyjemne? Czy chcesz w taki sposób spędzić swoje życie? Istnieje sztuka nicnierobienia, ale to zupełnie co innego, niż męczące godziny spędzone na odkładaniu swoich marzeń na później. Ba, nie marzeń, ale całego swojego życia. Bardzo lubię to, co często podkreśla Style Digger. Życie to nie poczekalnia, tylko tu i teraz.


Dawajcie znać, czy poradnik był dla was pomocny!

Mogą ci się również spodobać: