Dlaczego Dżesika zbiera na horom curke?




Prawdziwa sytuacja, która stała się już powszechnym memem, nie skłoniła niestety do refleksji. Obiekt żartów, czyli rodzina typu Dżesika + Seba = Brajanek da się łatwo wyjaśnić z kulturowego punktu widzenia.

Pominę zagadnienia patologii i skupię się na tym, co przekazuje nam kultura. Szczególnie ta polska. Niby globalizacja, niby kultura zachodnia w wydaniu różnych państw ma mnóstwo punktów wspólnych, jednak rozbieżności są duże.

 

O co chodzi?


 

Od początku. W internecie można utworzyć zbiórkę pieniędzy na ciekawy projekt. Portale crowdfundingowe wyrosły jak grzyby po deszczu. Nie wszyscy jednak rozumieją, że pieniądze dostaje się raczej na innowacyjny projekt, a nie dlatego, że jest się biednym. O tym mówią nawet regulaminy takich portali.

Przez internet przebiegła informacja, że pewna osoba zbierała w ten sposób pieniądze na „horom curke”. Pisownia oryginalna. Wyrażenie jest już w tej chwili popularnym memem. To i „daj świeżaka”. Takie „zbiórki” to nie wyjątek. Dostrzegam jednak, że musi to być charakterystyczne dla Polski. Dlaczego?

 

Amerykańska telewizja vs. polska


 

Spójrzcie na amerykański program „Dom nie do poznania”. Oczywiście, historie tam przedstawiane ą na maksa łzawe, ale większość bohaterów to współcześni herosi. Działają jako wolontariusze, mają na swoim koncie naprawdę godne podziwu działania. Zazwyczaj towarzyszy temu choroba lub nieszczęśliwy wypadek. Wyraźny jest jednak schemat, że nie wystarczy, że jesteś biedny. Bohaterowie dostają nowy dom nie dlatego, że mają „horom curke”, ale dlatego, że są na swój sposób wyjątkowi.

Z kolei polska telewizja hołduje schematowi dramatyczna historia = nagroda. W Mam Talent wystarczy, że ktoś ci umrze, albo masz złe relacje z rodzicami. Wkleją pod twoją wypowiedź emocjonującą muzykę, pokażą łzy na twarzy Foremniak i lecisz po prostej do finału.

(Nie chcę tutaj pisać peanów o amerykańskiej telewizji, bo jest ona w wielu momentach godna pożałowania. Mimo wszystko stara się nie nadpisywać dramatów nad prawdziwym sensem. Wyraźnie to widać w „Project Runway”. W amerykańskim najważniejsza była moda, w polskim kłótnie uczestników, przez co był nudny).

Praktycznie każdy program w polskiej telewizji nie pokazuje ludzi wartych pokazania. Są jedynie ich łzawe historie, najczęściej dotyczące choroby. Jest to nie rzadko po prostu bardzo biedna rodzina. To nie znaczy, że są złymi ludźmi czy że nie jest mi ich żal. Poza tym każdy ma prawo pomagać komu chce. Jednak powielanie tego schematu w telewizji sprawia, że ludzie zaczynają myśleć, że im się należy.

 

Polska bieda dobrem narodowym


 

Są różne rodzaje biedy. Im dłużej się ma kłopoty, tym trudniej z nich wyjść. Tak działa nasz umysł i zdecydowanie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jednak nie mogę znieść ludzi, którzy zamiast podjąć działania, żebrzą od innych o wszystko – o 5 zł, o drewno na opał, o jakiekolwiek ubrania. I tak marnują całą swoją energię na pukanie od drzwi do drzwi.

Wiem, patologia rządzi się swoimi prawami. Jednak w Polsce jest ona tak powszechna, że aż kole w oczy. Bieda = polskość. Tak to widzę. Polacy i Polki sadzą, że im się należy. Od państwa, od innych ludzi. Tylko dlatego, że są biedni i nie mogą sobie poradzić z własnym życiem.

Trudno jednak znaleźć wyjście z sytuacji. 500+ pomaga tym, którzy mają ambicje, ale pogłębia patologie tam, gdzie jedyne, co się robi, to robi dzieci. Nie można więc takich programów jednoznacznie pochwalić, ani potępić.

To również pokłosie PRL-u, gdzie po prostu państwo zapewniało pewne wygody. Nie ważne, że było ich mniej, niż jednoznacznie złych rzeczy. Umysł ludzki zapamiętuje lepiej pozytywne zdarzenia. Stąd z rozrzewnieniem ten okres jest tak wspominany.

Nie mam nic przeciwko porządnej opiece zdrowotnej ze strony państwa. W końcu skoro tak chętnie chce nami rządzić i zbierać podatki, to niech też wypełnia swoje obowiązki. Jednak dawanie komuś czegoś, tylko dlatego, że chce, nie jest dobrym rozwiązaniem. W niektórych sytuacjach jest to niezbędne, ale w innych po prostu trzeba dać komuś wędkę zamiast ryby (mało wegetariańskie porównanie, ale jak najbardziej trafne). Nie sądzę by finansowanie biedy miało komukolwiek służyć.

Tak, ten proces „zbiórek” można wyjaśnić. Za dużo wymagamy, za mało robimy. Dlaczego pieniądze maja dostawać biedne rodziny, w których ojciec musi mieć na piwo, a nie studenci, którzy chcą zmieniać świat? Dlaczego 500+ nie obejmuje właśnie tej grupy? Czy nie powinniśmy wspierać tych, którzy chcą nas wynieść na wyżyny? Temat do refleksji.

Mogą ci się również spodobać:

  • atyde atyde

    Często wlasnie te rodziny,ktorych jedynym zajeciem w zyciu jest rozmnazanie nie biorą nawet tego 500+bo to trzeba isc,trzeba wypełnić wniosek, samo nie przyjdzie.

    Zgadzam się w 100%z tym co mówiłaś o telewizji i o tym,ze czesto ludzie nic nie robią i są źli,ze nie dostają. W polskim odpowiedniku domu nie do poznania to widać. Niektore rodziny mimo,ze nie maja kasy to jak cieknie woda z dachu to staraja sie zrobic z tym cos wiecej niz podstawienie wiadra. Raz myslalam,ze mnie wezmie cholera jak babka nie miala stołu w domu i tak płakała,ze nie moze zjesc obiadu z rodzina. Ludzie oddaja meble za darmo, wystarczy poszukac, a nawet jesli nie to kupilaby plastikowy stół i nakryla to cerata, byloby lepiej niz bez stołu,ale łatwiej poplakac. Na telewizor znalazla pieniadze, na stol jak widac nie starczylo.