Gdybym była chłopcem…




Przeciwnicy feminizmu twierdzą, że kobiety wcale nie mają problemów. Płace są równe i wszyscy są traktowani tak samo. Jest jednak zupełnie inaczej, a do tego dochodzi słowo owiane złą sławą – gender. Problemem staje się tutaj nie tylko strojenie dziewczynek w różowe ciuszki, ale również chłopców w niebieskie. Ja nauczyłam się być sobą, ale są pewne rzeczy dla mnie nieosiągalne, tylko dlatego, że jestem dziewczyną.

Kobiety mają pierwszeństwo. Dlaczego? To miłe jeśli ktoś chce być uprzejmy, ale argument „bo jesteś kobietą” jest totalnie z dupy. Dosłownie. Różnica anatomiczna sprawiła, że przez setki, jeśli nie tysiące lat kobiety były traktowane gorzej. Dzisiaj mają siłę, ale nadal próbuje im się ograniczyć jej użycie. Co ograniczono w moim życiu?

Gdybym była chłopcem, grałabym w baseball, albo hokeja. Będąc w wieku gimnazjalnym szukałam jakiejś drużyny, ale nie dość, że byłam już za stara (!), to brakowało drużyn dla dziewczyn. Do dzisiaj z rozrzewnieniem patrzę na kij baseballowy. Harley Quinn górą!

Gdybym była chłopcem nie musiałabym słuchać komentarzy na ulicach. Nie spotykałabym się z wyrażeniami „polskie dziewczyny” czy użerała na weselu z wujkami, którzy koniecznie chcą zatańczyć po wypiciu połowy zapasu wódki.

feminizmu

Harley Quinn

Nie musiałabym tłumaczyć, że nie jestem drobną niewinną istotą. Tak naprawdę mam dużą wiedzą i umiejętności, ale nie trafiłam jeszcze na kogoś, kto by je docenił, dając mi zatrudnienie.

Gdybym była chłopcem, nikt nie zwracałby się do mnie „Natalka” i nie traktował jak słodką istotę. Z drugiej strony chłopców traktuje się zbyt sztywno. Dlatego kocham gender. Nauka opisująca płeć kulturową. To jakie role przypisujemy chłopcom, a jakie dziewczynkom. Natasha Walter w fantastycznej książce „Żywe lalki” opisuje rodzaje zabawek. Dla dziewczynek zestawy klocków ze słowami mają wypisane „miłość” itp. Zestaw dla chłopców to słowa typu „młotek”, „samochód”. Wszystkie dzieci rodzą się w tym samym wagoniku. Ale to dorośli sprawiają, że tory się rozwidlają i są dwa wagoniki: różowy dla dziewczynek, niebieski dla chłopców. Natasha pisze, że jeszcze jakieś 100 lat temu, każde dziecko było owijane materiałami w białych kolorach. Dziś, zaraz po urodzeniu, dostaje się swój kolor i określone wzory. W końcu dziewczynki mają być słodkie, a chłopcy wyglądać jednakowo – w koszulce z „Gwiezdnymi wojnami” i czapce z daszkiem.

Gdybym była chłopcem, nie musiałabym tłumaczyć, jak ważne są dla mnie darmowe podpaski. Nie musiałabym bronić mojej macicy, ani przejmować się tym, że kiedy mam okres nie mogę iść do pracy/szkoły. Ale muszę.

feminizmu

Gdybym była chłopcem, nie bałabym się wracać sama. A tak gwałty i napaście grożą z każdej strony. Kobieta zawsze musi być czujna. I choć wie, że nie jest ofiarą, że to wina napastnika, to jednak zastanawia się, czy może ubrać spódniczkę. W końcu wtedy łatwiej będzie ją zaatakować. Paranoja.

Oglądałam niedawno „Sufrażystki”. Jest coś bardzo przejmującego w tym, kiedy uświadamiasz sobie, że ktoś cierpiał dla ciebie. Ktoś poświęcił nawet swoje życie, bo myślał nie tylko o kobietach z tamtych czasów, ale o przyszłości. O tym, żebyśmy mogły być wolne, by nas słuchano. I choć nie mogę zaprzeczyć, że tak, jestem wolnym człowiekiem. I nie czuję się wobec nikogo gorsza, to zatrważa mnie ciemnota ludzka. W Polsce już szczególnie. Boję się, gdy patrzę, jak wiesza się psy na antykoncepcji. Kiedy w szkołach nic się o ciele nie mówi. Boję się, gdy widzę z każdej strony seksualne obrazy i podteksty. To jest już wszędzie, jest jak plaga. Boję się, że zatraciliśmy zdolność prawdziwego kochania i musimy zagłębić się w siebie, żeby zrozumieć, czym jest prawdziwa miłość.

feminizmu

Jak pisałam na początku, ja nauczyłam się być sobą. I znam siebie, swoje potrzeby i lubię zarówno swoją kobiecość, jak i dużą dawkę męskości. Bo to jestem ja. I nie lubię za bardzo dzielić siebie na to, co męskie i damskie. Dla mnie tworzę jedność. Nie boję się zostać reżyserką filmową i tego, że to środowisko jest głównie złożone z mężczyzn. Nie boję się chodzić luźnym krokiem i ubieram się w to, co mi się podoba. Dbam o siebie, ale dla własnego komfortu, a nie dla kogoś. Nauczyłam się nie udawać, bo kiedyś byłam słodką idiotką. Jak wiele z nas, bo tak nas nauczył świat. Że mamy być urocze, strzelać fochy i nie mówić, o co nam chodzi. Więc jestem bezpośrednia, bo nie lubię niedomówień. Kocham „Seks w wielkim mieście”, ale i mam sentyment do samochodowych gier. Nie mam wielkiego rozstrzelenia pomiędzy tym, kim jestem, a tym, jak sobie siebie wyobrażam. Bo w głowie taki trochę ze mnie Slash, trochę James Hetfield. A może po prostu Joan Jett. Nie palę i nie piję, bo to niezdrowe i dziwne, ale czasem w głowie widzę siebie jako taką rockmankę z tymi używkami. Czy nie jestem taka, bo jestem racjonalna czy może dlatego, że dziewczynom nie wypadało?

feminizmu

Jednakże jestem kobietą i uwielbiam to. Bo mimo wszystko mężczyźni i kobiety różnią się od siebie. W inny sposób dochodzimy do tych samych wniosków. Gdybym była chłopcem, myślałabym prościej, konkretniej. Szybciej bym podejmowała decyzje. Wolę jednak swoje kobiece myślenie, bo męskie decyzje mnie nie zadowalają. Czy nasze podejście do siebie i świata zależy od płci czy wyuczonego myślenia? Nie wiem. Nikt tego nie wie. Nauka nie potrafi jednoznacznie stwierdzić, co wpływa na nasze zachowanie. Zarówno biologia, jak i środowisko mają wpływ. I taka wersja jest dla mnie poprawna. Ale możemy to środowisko zmieniać, tworzyć bardziej przyjaznym.

W podstawówce nosiłam bojówki i jestem wdzięczna moim rodzicom, że nigdy nie chcieli ze mnie zrobić ani dziewczynki, ani chłopca. Byłam po prostu sobą. Pozwólmy ludziom, szczególnie dzieciom, by realizowali swoją wizję na własne ja. Nie, świat się nie skończy. Może dopiero wtedy zacznie.


Jestem bardzo ciekawa waszych opinii, więc zostawiajcie komentarze tutaj lub na facebooku.

Mogą ci się również spodobać: